Biblia Wujka czy Tysiąclecia — który przekład wybrać
Uczciwe porównanie dwóch polskich przekładów Biblii: podstawa tłumaczenia, język i rytm, numeracja psalmów, nazwy własne. Do czego lepszy jest każdy z nich.
Pytanie „który przekład jest lepszy” wraca za każdym razem, gdy ktoś bierze do ręki Pismo Święte po raz pierwszy od lat. Odpowiedź uczciwa brzmi: zależy, co chcesz z nim zrobić. Te dwa przekłady nie konkurują o to samo miejsce — różnią się podstawą, wiekiem i przeznaczeniem na tyle, że porównywanie ich jak dwóch modeli samochodu prowadzi na manowce.
Poniżej rozkładamy różnice na konkretne punkty, z przykładami wziętymi z tekstu. Nie będziemy wartościować po stronie wyznaniowej ani przekonywać, że starsze znaczy lepsze. Jeśli zależy Ci na samej historii starszego z tych tekstów, znajdziesz ją w artykule Biblia ks. Jakuba Wujka — historia polskiego przekładu.
Różna podstawa tłumaczenia
To jedyna różnica, z której wynikają wszystkie pozostałe. Ks. Jakub Wujek tłumaczył z Wulgaty — łacińskiego tekstu Biblii, który w zachodnim chrześcijaństwie od wieków pełnił rolę tekstu urzędowego. Nowy Testament ukazał się w 1593 roku, całość w 1599, już po śmierci tłumacza.
Biblia Tysiąclecia to przekład dwudziestowieczny, zrobiony z języków oryginalnych — hebrajskiego, aramejskiego i greckiego. Powstał przy okazji tysiąclecia chrztu Polski, stąd nazwa, i to on jest dziś używany w polskiej liturgii katolickiej, więc większość osób słyszy go w kościele w każdą niedzielę.
Z tego jednego faktu — łacina kontra hebrajski i greka — wynikają wszystkie konkrety, które usłyszysz albo zobaczysz dalej: inne numery psalmów, inne brzmienie niektórych obrazów, inna polszczyzna.
Numeracja psalmów — ta różnica myli najczęściej
Jeśli czegoś nie da się przeoczyć, to właśnie tego. Wulgata liczy psalmy inaczej niż hebrajska Biblia, a nasze nagranie trzyma numerację Wujkową, czyli Wulgaty. Przez większość księgi numer jest o jeden niższy niż w nowszych przekładach.
„Psalm Dawidowy. Pan mną rządzi i niczego mi nie zabraknie.”
To ten psalm, którego w nowszych przekładach szuka się pod numerem 23. Podobnie „Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twojego” to u nas Psalm 50, a nie 51. Wydawcy od dawna wiedzieli, że to zmyli czytelnika, dlatego w wydaniu z 1923 roku nad tekstem widnieje osobny dopisek: nagłówek Psalmu 22 zawiera uwagę „U Żydów 23”, a nagłówek Psalmu 50 — „U Żydów 51”.
Skąd się bierze ta różnica i gdzie się zaczyna. W numeracji Wulgaty dwa psalmy liczone osobno w Biblii hebrajskiej zostały połączone w jeden, dlatego od Psalmu 10 numery się rozjeżdżają — w wydaniu z 1923 roku nad Psalmem 10 stoi już uwaga „A u Żydów 11”. Pod koniec księgi numeracja znów się zgadza: nad Psalmem 148 i następnymi żadnej uwagi nie ma. W środku księgi jest też miejsce, w którym granice między psalmami przebiegają inaczej i przesunięcie wynosi dwa — nad Psalmem 114 widnieje uwaga „U Żydów 116”.
Język i rytm kontra współczesna składnia
Tu różnica jest największa i najłatwiejsza do usłyszenia. Wujek buduje zdanie po łacińsku: czasownik idzie przed podmiotem, zaimek stoi po rzeczowniku, zdania spina się spójnikiem „i”. Przekłady dwudziestowieczne porządkują to według współczesnej składni — podmiot, orzeczenie, dopełnienie — bo tak czyta się szybciej i jednoznaczniej.
Posłuchaj, jak to wygląda w Psalmie 50. W naszym nagraniu brzmi: „Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twojego, i według mnóstwa litości Twoich zgładź nieprawość moją”. Trzy razy zaimek postawiony po rzeczowniku: miłosierdzia Twojego, litości Twoich, nieprawość moją. Współczesna polszczyzna powiedziałaby „Twojego miłosierdzia” i „moją nieprawość”, i zdanie przestałoby się kołysać.
Ani jedno, ani drugie nie jest błędem. To są dwa różne cele. Starsza składnia służy wypowiadaniu na głos, nowsza — szybkiemu zrozumieniu. Dlaczego pierwsza tak dobrze wypada w nagraniu, rozkładamy na przykładach w tekście Dlaczego przekład Wujka brzmi tak dostojnie.
Słowa, które w nowszych przekładach znaczą coś innego
Przekład z łaciny chodzi miejscami inną drogą niż przekład z hebrajskiego, i to nie są drobiazgi stylistyczne. Trzy przykłady, które łatwo sprawdzić.
- Pasterz czy rządzenie. Wulgata w Psalmie 22 mówi, że Pan mną rządzi; przekłady z hebrajskiego mówią w tym miejscu o pasterzu. Obraz jest pokrewny — pasterz prowadzi stado — ale pierwsze słowo, które wchodzi do ucha, jest inne.
- Czart południowy. W naszym nagraniu Psalm 90 w wersecie szóstym brzmi: „Ani zarazy chodzącej w ciemności, ani najazdu i czarta południowego”. Przekłady z hebrajskiego mówią w tym miejscu o zarazie i zagładzie nadchodzącej w południe. Łaciński demon południa to jedno z najbardziej znanych rozejść się tych dwóch tradycji.
- Sklepienie czy utwierdzenie. Łacińskie słowo z pierwszego rozdziału Księgi Rodzaju tłumaczono po polsku jako utwierdzenie — i w Rdz 1, 20 słowo to w naszym nagraniu zostało: „pod utwierdzeniem nieba”. Nowsze przekłady mówią o sklepieniu albo o firmamencie.
Nazwy własne, czyli pierwsza rzecz, która zwraca uwagę
Imiona i nazwy u Wujka idą za łaciną, nie za dzisiejszą polską normą. Nasza redakcja ujednoliciła ich zapis tam, gdzie forma była już nieczytelna, ale sama zasada została zachowana — nie przepisujemy tekstu na współczesne nazewnictwo.
W wydaniu z 1923 roku nagłówek Psalmu 50 wspomina proroka „Nathana” i „Bethsabeę”; w nagraniu usłyszysz „prorok Natan” i „Batszeba”. Podobnie „Jeruzalem” z wydania z 1923 roku w naszej wersji tego psalmu brzmi „Jerozolima”. Ale „Cephas” z Ewangelii Jana zostało jako „Cefas”, bo imię od razu jest objaśnione w samym tekście: „co się tłumaczy: Opoka”.
Do czego lepszy jest każdy z nich
Najuczciwsza odpowiedź jest podzielona na sytuacje, nie na oceny.
- Do słuchania, modlitwy i powracania do tych samych fragmentów — przekład Wujka. Fraza jest zbudowana na oddech, powtórzenia pomagają zapamiętać, a tekst brzmi inaczej niż wszystko, co słyszysz w ciągu dnia.
- Do nauki, studium i pracy z przypisami — przekład dwudziestowieczny z języków oryginalnych. Dostajesz aktualny stan wiedzy o tekście, wstępy do ksiąg i objaśnienia miejsc trudnych.
- Do wspólnego czytania w kościele i w grupie — ten, którego używa Twoja wspólnota. Wspólny tekst jest wygodniejszy niż najlepszy tekst osobny.
- Dla kogoś, kto wraca do Pisma po wielu latach — zwykle Wujek, bo to ten język, który pamięta z dzieciństwa. Dla kogoś, kto czyta Biblię pierwszy raz w życiu — zwykle przekład współczesny, bo mniej rzeczy wymaga oswojenia.
- Do słuchania w aucie i przy pracach domowych — ten, który masz w jednym głosie i w komplecie. Przy dzielonej uwadze jednolite brzmienie liczy się bardziej niż sama składnia.
Czy w ogóle trzeba wybierać
Nie. Dwa przekłady tego samego fragmentu to jedno z najtańszych narzędzi, jakie ma czytelnik Biblii. Tam, gdzie się różnią, zwykle kryje się coś ciekawego w samym tekście — jak w tym czarcie południowym z Psalmu 90. Wiele osób słucha jednego i zagląda do drugiego wtedy, gdy chce sprawdzić, co dokładnie znaczy zdanie.
Jeśli jeszcze nie słyszałeś, jak Wujek brzmi czytany na głos, to najszybszy sposób rozstrzygnięcia sprawy — posłuchaj próbki i sprawdź, czy ten język Cię niesie, czy zatrzymuje. Dwie minuty powiedzą więcej niż każde porównanie na papierze. A jeśli potykasz się o pojedyncze słowa, pomoże mały słownik archaizmów u Wujka.
Jeden tekst jest po to, żeby go wypowiadać, drugi po to, żeby go studiować. Dobrze mieć oba pod ręką — i nie oczekiwać od żadnego, żeby robił robotę drugiego.