Przypowieść o talentach — co zrobić z tym, co otrzymane

Przypowieść o talentach z Mt 25 w przekładzie Wujka: kluczowe wersety, skąd słowo „talent” w polszczyźnie i czego ta historia uczy o odpowiedzialności.

7 min czytaniaEwangelie

Przypowieść o talentach znajduje się w Ewangelii Mateusza, w rozdziale dwudziestym piątym, w wersetach od czternastego do trzydziestego. Pan wyruszający w podróż powierza sługom majątek: pięć talentów, dwa i jeden. Dwaj pierwsi pomnażają otrzymane, trzeci zakopuje swój talent w ziemi — i o nim jest rozliczenie.

To jedna z ostatnich przypowieści, jakie Jezus opowiada przed męką. Stoi między przypowieścią o dziesięciu pannach a opisem sądu nad narodami i razem z nimi odpowiada na jedno pytanie: jak czekać na powrót Pana. Panny mówią: czuwając. Talenty dopowiadają: nie bezczynnie.

Każdemu według jego zdolności

„Podobnie bowiem jak człowiek wyruszający w podróż wezwał swoje sługi i powierzył im swój majątek,”
Mt 25, 14
„jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a jeszcze innemu jeden — każdemu według jego zdolności — i odjechał.”
Mt 25, 15

Talent nie był monetą do portfela, lecz jednostką wagi kruszcu — największą, jaką posługiwał się starożytny świat. Jeden talent odpowiadał tysiącom dziennych zarobków robotnika; to kwota, jakiej zwykły człowiek nie oglądał przez całe życie. Nawet sługa, który dostał „tylko” jeden, dostał majątek. W tej przypowieści nie ma nikogo, kto dostał mało.

Drugi szczegół wart uwagi: „każdemu według jego zdolności”. Pan zna swoje sługi i nie obciąża nikogo ponad miarę. Różnica w kwotach nie jest niesprawiedliwością, tylko dopasowaniem — a rozliczani będą nie z tego, ile dostali, lecz z tego, co z tym zrobili.

Dwaj, którzy obracali, i jeden, który zakopał

„Ten, który otrzymał pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał drugie pięć.”
Mt 25, 16
„Natomiast ten, który otrzymał jeden, odszedł, zakopał go w ziemi i ukrył pieniądze swojego pana.”
Mt 25, 18

Zakopanie pieniędzy w ziemi uchodziło wówczas za rozsądne zabezpieczenie przed kradzieżą — trzeci sługa nie zrobił niczego, co w oczach sąsiadów byłoby naganne. Niczego nie ukradł, niczego nie stracił. Zrobił coś innego: nic. Po długim czasie pan wraca i rozlicza się ze sługami:

„Pan powiedział mu: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w małym, powierzę ci wiele. Wejdź do radości swojego Pana.””
Mt 25, 21

Dokładnie te same słowa słyszy sługa od pięciu talentów i sługa od dwóch. Nagroda nie zależy od wyniku w liczbach bezwzględnych — pięć i dwa są wobec pana równe, bo każdy podwoił to, co dostał. A potem podchodzi trzeci i zamiast zysku przynosi tłumaczenie:

„Podszedł też ten, który wziął jeden talent, i powiedział: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem surowym: żniesz tam, gdzie nie siałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypywałeś.”
Mt 25, 24
„Bałem się więc i zakopałem twój talent w ziemi. Oto masz, co twoje.””
Mt 25, 25

„Bałem się” — to jedyny motyw, jaki podaje. Trzeci sługa ma w głowie fałszywy obraz pana: surowego księgowego, przy którym bezpieczniej nic nie ruszać. I ten obraz go paraliżuje. Przypowieść pokazuje mechanizm, który działa do dziś: kto widzi w Bogu tylko kontrolera, ten z lęku zakopuje wszystko, co dostał — i nazywa to ostrożnością.

„Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i będzie miał w obfitości, a temu, kto nie ma, zostanie odebrane nawet to, co się zdaje posiadać.”
Mt 25, 29

To zdanie brzmi twardo, ale opisuje coś, co każdy zna z doświadczenia: nieużywane rzeczy zanikają. Mięsień, język obcy, przyjaźń, wrażliwość sumienia — co jest w obrocie, rośnie; co zakopane, obumiera. Werset dwudziesty dziewiąty nie jest dekretem o niesprawiedliwości, tylko diagnozą natury darów.

Skąd się wzięło słowo „talent” w polszczyźnie?

Właśnie stąd — z tej przypowieści. Greckie „talanton” oznaczało wagę i jednostkę masy kruszcu; w tekście Mateusza to po prostu wielkie pieniądze. Ale ponieważ przez wieki rozumiano tę historię jako obraz uzdolnień powierzonych człowiekowi przez Boga, słowo przeszło z kart Ewangelii do mowy potocznej i zmieniło znaczenie: talent przestał być kwotą, a stał się zdolnością. Ten sam los spotkał je w wielu językach Europy.

Gdy mówimy, że ktoś „ma talent”, „zakopał talent w ziemi” albo „nie marnuje talentu” — cytujemy Mateusza, zwykle o tym nie wiedząc. Polszczyzna zawdzięcza takich biblijnych zwrotów dziesiątki, a znaczną ich część utrwalił przekład Wujka, którym Polacy modlili się przez ponad trzy wieki. Więcej takich śladów pokazujemy w tekście o historii Biblii Wujka.

O odpowiedzialności za to, co otrzymane

  • Wszystko jest powierzone, nic nie jest nasze. Słudzy obracają majątkiem pana, nie własnym. Odpowiedzialność zaczyna się od pamięci, że dary mają właściciela.
  • Miary są różne i to nie jest problem. Pięć, dwa, jeden — „każdemu według jego zdolności”. Porównywanie się z tym, kto dostał pięć, jest w tej przypowieści zajęciem jałowym; rozliczenie jest z własnej miary.
  • Wierność w małym otwiera wielkie. Obaj dobrzy słudzy słyszą to samo: „byłeś wierny w małym, powierzę ci wiele”. W logice tej historii nie ma skoku do rzeczy wielkich z pominięciem małych.
  • Lęk nie jest usprawiedliwieniem. Trzeci sługa niczego nie roztrwonił — on się tylko bał. Przypowieść mówi wprost, że bezczynność z lęku też podlega rozliczeniu.
  • Największym ryzykiem jest nie ryzykować. Dwaj pierwsi mogli przecież stracić. Pan nagradza nie wynik gwarantowany, lecz odwagę puszczenia darów w obieg.

Najlepiej posłuchać całego dwudziestego piątego rozdziału Mateusza jednym ciągiem: dziesięć panien, talenty i sąd nad narodami to trzy odsłony jednego tematu — czuwać, działać, miłować konkretnie. Słychać wtedy, że „sługo dobry i wierny” z przypowieści i „pójdźcie, błogosławieni” z opisu sądu to dwa brzmienia tego samego zaproszenia. Jeśli chcesz pójść dalej, zobacz od której Ewangelii zacząć słuchanie w całości, a o łączeniu słuchania z codziennym planem przeczytasz w przewodniku po Biblii audio.

Brzmienie przekładu w nagraniu sprawdzisz w darmowej próbce.

Najczęstsze pytania

Gdzie w Biblii jest przypowieść o talentach?
W Ewangelii Mateusza, rozdział dwudziesty piąty, wersety od czternastego do trzydziestego. Stoi między przypowieścią o dziesięciu pannach a opisem sądu nad narodami, w mowie Jezusa o czasach ostatecznych, wygłoszonej na krótko przed męką.
Czym był talent w czasach biblijnych?
Jednostką wagi kruszcu, największą w starożytnym świecie — nie monetą ani uzdolnieniem. Jeden talent odpowiadał tysiącom dziennych zarobków robotnika, więc nawet sługa, który otrzymał jeden, dostał majątek. Dzisiejsze znaczenie „talent” jako zdolność wzięło się właśnie z tej przypowieści.
Dlaczego trzeci sługa został ukarany, skoro niczego nie stracił?
Bo niczego też nie zrobił. Jego jedynym motywem był lęk, oparty na fałszywym obrazie pana jako surowego kontrolera. Przypowieść mówi, że powierzony dar zobowiązuje do działania — bezczynność z lęku nie jest ostrożnością, tylko zmarnowaniem tego, co otrzymane.
Co znaczy werset „każdemu, kto ma, będzie dane”?
Opisuje naturę darów: to, co jest używane, rośnie, a to, co zakopane, zanika — jak mięsień, język obcy czy wrażliwość sumienia. Nie jest to dekret o niesprawiedliwości, lecz obserwacja, że dary powierzone człowiekowi żyją tylko w obiegu.

Przeczytaj też