Od której Ewangelii zacząć? Praktyczna odpowiedź

Marek, Łukasz czy Jan — która Ewangelia jest najlepszym pierwszym krokiem. Konkretna rekomendacja i plan pierwszego tygodnia słuchania.

9 min czytaniaEwangelie

Pytanie „od której Ewangelii zacząć” zadaje prawie każdy, kto bierze Nowy Testament do ręki po raz pierwszy albo po długiej przerwie. Odruchowo zaczynamy od strony pierwszej, czyli od Mateusza — i tam natykamy się na rodowód: czternaście pokoleń imion, z których większość nic nam nie mówi. Niejedna lektura skończyła się na tej jednej stronie.

Dobra wiadomość jest taka, że Ewangelii nie trzeba czytać w kolejności, w jakiej są wydrukowane. Nie są tomami jednej powieści, tylko czterema osobnymi relacjami. Każda ma początek, środek i koniec. Można więc wybrać tę, która najlepiej pasuje do miejsca, w którym jesteś.

Krótka odpowiedź, jeśli nie chcesz czytać dalej

Zacznij od Marka. Jest najkrótszy — szesnaście rozdziałów, w naszym nagraniu około półtorej godziny. Opowiada całość: od Jana Chrzciciela do zmartwychwstania. Nie ma w nim rodowodu, nie ma długich wykładów, nie ma rozbudowanych wstępów. Jest jedna scena po drugiej, a słowo „zaraz” wraca ponad dwadzieścia razy.

Największa zaleta tego wyboru jest psychologiczna, nie teologiczna. Marka naprawdę skończysz. A kiedy skończysz jedną księgę biblijną, druga przestaje wydawać się trudna.

Jeśli to Twoje pierwsze spotkanie z Ewangelią

Marek. Z powodów wyżej, ale też z jednego dodatkowego: on sam zakłada, że czytelnik nie zna żydowskich zwyczajów, i je objaśnia. Tradycja wiąże tę księgę z Rzymem i z przekazem Piotra — pisana była dla ludzi z zewnątrz. Jeśli obawiasz się, że Biblia to zamknięty świat dla wtajemniczonych, Marek jest tą księgą, która tego założenia nie czyni.

Marek też od razu pokazuje, jak Ewangelia działa. Już w pierwszym rozdziale, po kilku minutach słuchania, jest scena powołania pierwszych uczniów:

„Jezus powiedział do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.””
Mk 1, 17

Dwa wersety dalej są już następni dwaj. Żadnego wprowadzenia, żadnego komentarza. Taki jest cały Marek i dlatego tak dobrze się go słucha za pierwszym razem.

Jeśli wracasz po wielu latach przerwy

Łukasz. To wybór dla kogoś, kto kiedyś coś czytał, pamięta fragmenty z dzieciństwa i chciałby teraz zobaczyć całość w porządku. Łukasz jako jedyny zaczyna od wyjaśnienia, co robi: zebrał relacje i postanowił napisać „po kolei”. Ta Ewangelia jest najdłuższa — dwadzieścia cztery rozdziały, blisko trzy godziny — ale też najbardziej opowiedziana.

Jest u niego wszystko, co pamiętamy z dzieciństwa i co u pozostałych ewangelistów nie występuje: zapowiedź narodzenia, pasterze i żłób, dwunastoletni Jezus w świątyni, dobry Samarytanin, syn marnotrawny, Zacheusz na drzewie. Jeśli wracasz do Pisma po latach, u Łukasza spotkasz najwięcej starych znajomych — i to pomaga, bo pierwsze dni są najtrudniejsze.

Łukasz ma jeszcze jedną zaletę: kończy się sceną, która brzmi jak opis tego, co właśnie robisz. Dwóch uczniów idzie drogą do Emaus, rozmawiając z kimś, kogo nie rozpoznają:

„Mówili wtedy między sobą: „Czy serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i otwierał nam Pisma?””
Łk 24, 32

Jeśli znasz Pismo tylko z czytań mszalnych

Jan. To przypadek szczególny i dość częsty. Ktoś przez trzydzieści lat słuchał w kościele fragmentów po kilka minut i zna dziesiątki zdań, ale nigdy nie przeszedł żadnej księgi od początku do końca. Problem nie polega na braku wiedzy, tylko na braku ciągłości — poszczególne perykopy nie łączą się w jedną opowieść.

Jan rozwiązuje to lepiej niż inni, bo jego Ewangelia jest zbudowana z długich, zamkniętych scen. Rozmowa z Nikodemem, rozmowa z Samarytanką przy studni, uzdrowienie niewidomego, wskrzeszenie Łazarza — każda z nich to osobna całość na jeden wieczór. Słuchanie Jana przypomina więc rytm, który już znasz, tylko fragmenty są dłuższe i następują po sobie w porządku. Pisaliśmy o tym w tekście Ewangelia Jana — dlaczego brzmi inaczej.

Co po pierwszej Ewangelii

Warto o tym pomyśleć zawczasu, bo moment po skończeniu pierwszej księgi jest zaskakująco kruchy. Nawyk już jest, ale nie ma celu — i wtedy łatwo odłożyć słuchanie na kilka dni, a potem na kilka tygodni. Najlepiej mieć następną księgę wybraną wcześniej.

Jeśli zacząłeś od Marka, przejdź potem do Łukasza. Wiele scen będzie Ci już znanych, ale usłyszysz je szerzej i w otoczeniu tego, czego u Marka nie było. Od Łukasza prowadzi zaś prosta droga do Dziejów Apostolskich — to ten sam autor i ta sama opowieść, tylko ciąg dalszy. Jeśli zacząłeś od Łukasza, weź Marka jako odpoczynek: po trzech godzinach spokojnej narracji jego tempo jest odświeżające. A jeśli zacząłeś od Jana, zostaw Mateusza na koniec, bo po Janie najlepiej słucha się właśnie jego wielkich bloków nauczania.

Cztery Ewangelie to razem około dziewięciu godzin nagrania — przybliżenie, bo księgi i rozdziały bardzo się długością różnią. Przy kwadransie dziennie całą czwórkę przechodzi się w półtora miesiąca. To realny cel, a nie postanowienie.

Plan pierwszego tygodnia

Poniżej plan oparty na Marku, bo to najczęstsza rekomendacja. Dzienne porcje mają po dwa, trzy rozdziały — w praktyce kwadrans do dwudziestu minut, choć rozdziały są różnej długości i dokładny czas każdego widać w aplikacji na liście rozdziałów.

  1. Dzień pierwszy — Marek 1 i 2. Jan Chrzciciel, chrzest, pierwsi uczniowie, pierwsze uzdrowienia. Od razu wchodzisz w środek wydarzeń.
  2. Dzień drugi — Marek 3, 4 i 5. Powołanie Dwunastu, przypowieść o siewcy, uciszenie burzy na jeziorze.
  3. Dzień trzeci — Marek 6 i 7. Rozesłanie uczniów, rozmnożenie chlebów, chodzenie po jeziorze, uzdrowienie głuchoniemego.
  4. Dzień czwarty — Marek 8, 9 i 10. Punkt zwrotny księgi: pytanie „A wy za kogo mnie uważacie?”, przemienienie, droga do Jerozolimy.
  5. Dzień piąty — Marek 11, 12 i 13. Wjazd do Jerozolimy, spory w świątyni, mowa o rzeczach ostatecznych.
  6. Dzień szósty — Marek 14 i 15. Ostatnia Wieczerza, Getsemani, proces, ukrzyżowanie. To najdłuższa porcja w tygodniu i najmocniejsza.
  7. Dzień siódmy — Marek 16 i powtórka rozdziału 1. Zmartwychwstanie, a potem wróć na początek. Pierwszy rozdział brzmi zupełnie inaczej, gdy znasz już koniec.

Jeśli któregoś dnia nie wyjdzie, nie nadrabiaj dwóch porcji naraz. Wróć następnego dnia do miejsca, w którym skończyłeś — aplikacja pamięta je sama, więc nie musisz niczego notować. Jeden pominięty dzień nie psuje nawyku. Nadrabianie zaległości psuje go bardzo często.

Jak sprawdzić wybór w pięć minut

Przy słuchaniu liczy się jedna rzecz, której nie da się przewidzieć z opisu: czy ten głos i ten język są dla Ciebie. W darmowej próbce jest pierwszy rozdział Księgi Rodzaju — lektor i przekład są w całym nagraniu te same. Posłuchaj kilku minut. Jeśli język przekładu Wujka Cię wciąga — masz odpowiedź. Jeśli brzmi za dostojnie, zacznij od Marka, bo on jest z całej czwórki najbardziej rzeczowy.

I jeszcze jedna rada, może najważniejsza. Wybór księgi ma dużo mniejsze znaczenie niż to, czy zaczniesz dziś. Każda z czterech Ewangelii jest dobrym pierwszym krokiem. Żadna nie jest dobrym krokiem odłożonym na poniedziałek. Jeśli chcesz najpierw zrozumieć, czym się te księgi od siebie różnią, zajrzyj do przewodnika po czterech Ewangeliach. A jeśli wolisz od razu usłyszeć całość jednej księgi, przeczytaj, jak przejść Ewangelię Marka w jeden dzień.

Najczęstsze pytania

Od której Ewangelii najlepiej zacząć?
Najczęściej od Marka. Jest najkrótszy — szesnaście rozdziałów, około półtorej godziny słuchania — opowiada całość od chrztu w Jordanie do zmartwychwstania i nie wymaga żadnej wcześniejszej znajomości Pisma. Dla kogoś, kto wraca po latach, lepszy może być Łukasz, a dla kogoś, kto zna tylko czytania mszalne, Jan.
Czy muszę czytać Ewangelie w kolejności z Biblii?
Nie. Cztery Ewangelie to cztery osobne relacje o tych samych wydarzeniach, każda z własnym początkiem i zakończeniem. Można je przechodzić w dowolnej kolejności, a kolejność z wydania — Mateusz, Marek, Łukasz, Jan — nie jest wskazówką dla czytelnika.
Dlaczego nie radzicie zaczynać od Mateusza?
Mateusz jest wartościowy, ale otwiera się rodowodem i wiele jego mocy polega na pokazywaniu, jak wypełniają się zapowiedzi Starego Testamentu. Żeby to usłyszeć, dobrze mieć już jakiś kontakt z Pismem. Jako druga albo trzecia Ewangelia jest wyborem bardzo dobrym.
Ile czasu dziennie potrzebuję na pierwszy tydzień?
Przy planie dwa do trzech rozdziałów dziennie wychodzi kwadrans do dwudziestu minut. Rozdziały mają różną długość, więc to przybliżenie — w widoku księgi przy każdym rozdziale widać dokładny czas trwania, co pozwala dopasować porcję do tego, ile masz czasu.

Przeczytaj też