Plan czytania Biblii w rok — 1189 rozdziałów w 365 dni
Policzony plan czytania Biblii w rok: 3,3 rozdziału dziennie, 23 w tygodniu, trzy tory. Kamienie milowe na każdy miesiąc i co zrobić po wpadce.
Pismo Święte ma 66 ksiąg i 1189 rozdziałów. Podziel to przez 365 dni i wychodzi 3,26 — czyli nieco ponad trzy rozdziały na dzień. To cała tajemnica planu rocznego. Wszystko inne, co przeczytasz poniżej, jest już tylko sposobem na to, żeby te trzy rozdziały dały się wykonać w zwykły wtorek, kiedy jesteś zmęczony i nie masz nastroju na Księgę Liczb.
Liczby są po naszej stronie. Nagranie całości to około 80 godzin, czyli 4800 minut. Podzielone na rok daje 13 minut dziennie — mniej niż jeden odcinek wiadomości. Średni rozdział trwa około czterech minut. Nie potrzebujesz wolnego wieczoru. Potrzebujesz trzynastu minut, które i tak masz: w autobusie, przy zmywaniu, na spacerze z psem.
Ile to naprawdę jest — rozkład w liczbach
Zacznijmy od rzeczy, których żaden plan nie powinien zaokrąglać. Policzyliśmy rozdziały w całym tekście, księga po księdze:
- Stary Testament — 929 rozdziałów, z czego 150 to Psalmy. Zostaje 779 rozdziałów narracji, prawa, poezji i proroctw.
- Nowy Testament — dokładnie 260 rozdziałów. Ta liczba jest wygodna jak mało która: 260 podzielone przez 52 tygodnie daje równe 5 rozdziałów na tydzień.
- Razem — 1189 rozdziałów, czyli 23 rozdziały tygodniowo przez 52 tygodnie (to 1196, więc masz tydzień zapasu na wpadki).
- Czas — około 80 godzin nagrania, 13 minut dziennie, półtorej godziny w tygodniu.
Zwróć uwagę na ostatnią pozycję z pierwszej listy. 52 tygodnie po 23 rozdziały to o siedem rozdziałów więcej niż potrzeba. To nie błąd rachunku, to celowy zapas — jeden pełny dzień wolnego w ciągu roku. Plan, który nie ma luzu, pęka przy pierwszej grypie.
„Twoje słowo jest pochodnią dla moich nóg i światłem na moich ścieżkach.”
To Psalm 119 według współczesnych przekładów. W przekładzie Wujka, który idzie za numeracją Wulgaty, ma numer 118 — dlatego taką sygnaturę zobaczysz w naszym nagraniu. Przy psalmach między połową księgi a jej końcem numery są zwykle o jeden niższe od tych, które pamiętasz z modlitewnika.
Trzy tory zamiast jednego ciągu
Największy błąd planów rocznych to czytanie Biblii dokładnie w takiej kolejności, w jakiej księgi stoją na półce. Po Księdze Rodzaju, która wciąga, przychodzi Wyjście, a potem 27 rozdziałów Księgi Kapłańskiej. Statystycznie to właśnie tam ludzie przestają. Rozwiązanie jest banalne: nie czytaj jednej księgi na raz, czytaj trzy równolegle.
- Tor Starego Testamentu — 779 rozdziałów od Księgi Rodzaju do Malachiasza, bez Psalmów. To 15 rozdziałów tygodniowo.
- Tor Nowego Testamentu — 260 rozdziałów od Mateusza do Apokalipsy. To 5 rozdziałów tygodniowo, dokładnie i bez reszty.
- Tor Psalmów — 150 psalmów po 3 tygodniowo. Kończysz je w 50. tygodniu, czyli dwa tygodnie przed końcem roku.
Po co ten podział? Bo w każdym tygodniu, nawet najtrudniejszym, masz obok siebie trzy różne rodzaje tekstu. Jeśli we wtorek trafisz na spis miar przybytku, w środę i tak usłyszysz Ewangelię, a w sobotę psalm. Nic nie jest wtedy „suchym kawałkiem, przez który trzeba przebrnąć” — jest po prostu jednym z trzech wątków tygodnia.
Tygodniowa porcja: 23 rozdziały rozpisane na dni
Tak wygląda konkretny tydzień. Liczby po lewej to rozdziały, w nawiasie przybliżony czas słuchania przy normalnej prędkości.
- Poniedziałek, wtorek, czwartek, piątek — 2 rozdziały Starego Testamentu plus 1 rozdział Nowego. Razem 3 rozdziały, około 12 minut.
- Środa — 2 rozdziały Starego Testamentu, 1 Nowego i 1 psalm. Razem 4 rozdziały, około 16 minut.
- Sobota — 2 rozdziały Starego Testamentu i 1 psalm. Razem 3 rozdziały.
- Niedziela — 3 rozdziały Starego Testamentu i 1 psalm. Razem 4 rozdziały. Niedziela jest dłuższa, bo zwykle jest na to czas.
Zsumuj: 15 rozdziałów Starego Testamentu, 5 Nowego, 3 psalmy. Dwadzieścia trzy rozdziały. Pięć dni w tygodniu masz trzy rozdziały, dwa dni po cztery. To wszystko.
Kamienie milowe — gdzie będziesz w każdym miesiącu
Plan bez punktów kontrolnych jest tylko postanowieniem. Poniżej momenty, w których skończysz kolejne bloki Starego Testamentu przy tempie 15 rozdziałów tygodniowo:
- Koniec 3. miesiąca — zamykasz Pięcioksiąg: Rodzaju, Wyjścia, Kapłańska, Liczb i Powtórzonego Prawa. To 187 rozdziałów, najtrudniejszy odcinek całego roku. Dalej jest już łatwiej.
- Koniec 7. miesiąca — kończysz księgi historyczne, od Jozuego do Estery. To kolejne 249 rozdziałów: królowie, wojny, wygnanie, powrót.
- Połowa 8. miesiąca — za Tobą Księga Hioba, 42 rozdziały.
- Koniec 8. miesiąca — Przysłów, Koheleta i Pieśń nad Pieśniami, razem 51 rozdziałów. Najkrótszy blok w planie.
- Koniec 11. miesiąca — wielcy prorocy: Izajasz, Jeremiasz, Treny, Ezechiel i Daniel. 183 rozdziały.
- 52. tydzień — dwunastu proroków mniejszych, od Ozeasza do Malachiasza, 67 rozdziałów. Stary Testament zamknięty.
Na torze Nowego Testamentu, przy pięciu rozdziałach tygodniowo, kalendarz jest jeszcze czytelniejszy. Cztery Ewangelie to 89 rozdziałów, więc kończysz je około czwartego miesiąca. Dzieje Apostolskie — 28 rozdziałów — w połowie szóstego. Listy świętego Pawła, 87 rozdziałów, zajmują czas do dziewiątego, dziesiątego miesiąca. List do Hebrajczyków i listy powszechne to 34 rozdziały i jedenasty miesiąc. Na finał zostaje Apokalipsa, 22 rozdziały, czyli dokładnie ostatni miesiąc roku.
Ten układ ma miłą właściwość: 31 grudnia słuchasz ostatniego rozdziału Apokalipsy i ostatnich rozdziałów Malachiasza. Oba tory kończą się razem.
Co zrobić, gdy wypadniesz z planu
Wypadniesz. Każdy wypada. Choroba, wyjazd, tydzień, w którym wszystko idzie nie tak. Pytanie nie brzmi „czy”, tylko „co wtedy”. Trzy zasady, które ratują rok:
- Nie nadrabiaj zaległości hurtem. Dwadzieścia rozdziałów w jedną niedzielę to nie pobożność, to kara. Po takiej sesji nikt nie wraca do planu. Po prostu zacznij od dnia, w którym jesteś.
- Przesuń koniec, nie tempo. Jeśli straciłeś dwa tygodnie, skończysz nie 31 grudnia, a w połowie stycznia. Nic się nie stało. Nikt nie liczy.
- Wykorzystaj tydzień zapasu. Pamiętasz te siedem rozdziałów nadwyżki z rachunku na początku? Są dokładnie na to.
Pomaga też jedna rzecz techniczna: przyczepienie słuchania do czynności, którą i tak robisz codziennie. Nie do godziny, bo godziny się przesuwają, a do czynności. Start samochodu. Nalanie wody do czajnika. Założenie butów przed wyjściem z psem. Moment, w którym kładziesz się do łóżka. Nawyk trzyma się kontekstu znacznie mocniej niż postanowienia.
„Niech księga tego zakonu nie schodzi z twoich ust. Rozważaj ją dniem i nocą, abyś strzegł i wypełniał wszystko, co w niej napisano. Wtedy wyprostujesz swoją drogę i dobrze ją zrozumiesz.”
Cztery miejsca, w których plany się załamują
Przez rok są dokładnie cztery odcinki, przy których ludzie najczęściej odpadają. Każdy z nich opisaliśmy osobno, bo każdy wymaga innego podejścia.
- Pierwszy tydzień. Nie wiesz, od czego zacząć, i zaczynasz od wszystkiego naraz. Konkretna rada na start jest w tekście Księga Rodzaju — od czego zacząć, razem z mapą pięćdziesięciu rozdziałów i informacją, które z nich są rodowodami.
- Trzeci miesiąc. Dochodzisz do Księgi Kapłańskiej i nagle czytasz przepisy o ofiarach ze zwierząt. Wyjście z tej pułapki opisaliśmy w Jak nie porzucić Biblii na Księdze Kapłańskiej.
- Każdy moment, w którym zaczynasz wątpić w kolejność. Czy naprawdę trzeba po kolei? Nie trzeba. Porównanie kolejności kanonicznej, chronologicznej i tej dla początkujących jest w tekście Kolejność czytania ksiąg Biblii.
- Ostatni miesiąc. Apokalipsa bywa trudniejsza niż całe Prawo Mojżeszowe, bo nie wiadomo, jak jej słuchać. Pomaga Apokalipsa — jak jej słuchać, żeby zrozumieć.
Zacznij dziś — pierwsze trzy rozdziały
Nie czekaj na pierwszego stycznia ani na poniedziałek. Plan roczny działa od dowolnego dnia, bo 365 dni liczy się od dziś, nie od Nowego Roku. Dzisiejsza porcja to: Księga Rodzaju 1, Księga Rodzaju 2 i Ewangelia Mateusza 1. Trzy rozdziały, dwanaście minut.
Pierwszy z nich możesz posłuchać od razu, bez konta i bez płacenia — jest w darmowej próbce na stronie głównej. Jeśli po czterech minutach będziesz wiedzieć, że ten głos i ten język są dla Ciebie, reszta roku jest już tylko kwestią kalendarza. A jeśli wolisz zacząć inaczej niż od pierwszej strony, przejrzyj pozostałe teksty w dziale Jak czytać Biblię.
Jedna uwaga na koniec. W rocznym planie nie chodzi o to, żeby zapamiętać wszystko. Nie zapamiętasz — nikt nie zapamiętuje. Chodzi o to, żeby raz w życiu usłyszeć całość i wiedzieć, jak te księgi układają się względem siebie. Potem każdy pojedynczy fragment, który usłyszysz w kościele albo przeczytasz na kartce, będzie miał swoje miejsce. To jest cała nagroda za te trzynaście minut dziennie i jest większa, niż się wydaje.