Ojcze nasz — modlitwa Pańska prośba po prośbie
Ojcze nasz z Ewangelii Mateusza i Łukasza w przekładzie Wujka: pełny tekst, znaczenie siedmiu próśb i sposób, by modlić się nim powoli, słuchając.
Ojcze nasz to jedyna modlitwa, której według Ewangelii nauczył sam Jezus. W Biblii występuje dwa razy: w Ewangelii Mateusza, w rozdziale szóstym, jako część Kazania na Górze, i w Ewangelii Łukasza, w rozdziale jedenastym, jako odpowiedź na prośbę ucznia. Ten tekst przechodzi przez nią prośba po prośbie.
Paradoks tej modlitwy polega na tym, że znamy ją za dobrze. Słowa wypowiadane od dzieciństwa przestają być słyszane — usta idą same, a głowa jest gdzie indziej. Dlatego warto raz na jakiś czas wrócić do niej tak, jakby była nowa: w pełnym brzmieniu przekładu, z którego pochodzi jej polska fraza, i powoli, zdanie po zdaniu.
Gdzie w Biblii jest modlitwa Ojcze nasz?
U Mateusza modlitwa pada w środku Kazania na Górze, zaraz po ostrzeżeniu przed modlitwą na pokaz i przed wielomównością. Kontekst jest ważny, bo ustawia całą modlitwę: ma być krótka, skryta i ufna.
„Ale ty, gdy chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego w skrytości. A Ojciec twój, który widzi w skrytości, odpłaci ci.”
„Nie bądźcie więc do nich podobni; Ojciec wasz wie bowiem, czego potrzebujecie, zanim Go poprosicie.”
U Łukasza początek jest inny — i bardzo ludzki. Uczniowie patrzą, jak Jezus się modli, i jeden z nich prosi o to, o co prosi się mistrza:
„Kiedy Jezus modlił się w pewnym miejscu i skończył, jeden z Jego uczniów powiedział do Niego: „Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów.””
Wersja Łukaszowa jest krótsza: zaczyna się od samego „Ojcze”, ma mniej próśb i inne brzmienie prośby o przebaczenie. Kościoły modlą się dłuższą wersją Mateuszową i ją właśnie weźmiemy za podstawę.
Pełny tekst z Ewangelii Mateusza
„Wy zatem módlcie się tak: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje.”
„Niech przyjdzie królestwo Twoje. Niech się spełni wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi.”
„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.”
„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.”
„I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen.”
To z przekładu Wujka polszczyzna wzięła frazy „święć się imię Twoje” i „chleba powszedniego” — dlatego ta modlitwa brzmi w nim tak znajomo. Więcej o tym, jak ten przekład ukształtował język, znajdziesz w tekście o historii Biblii Wujka.
Co znaczy każda prośba?
Modlitwa ma wyraźny układ: najpierw trzy prośby o sprawy Boże, potem cztery o sprawy nasze. Ta kolejność sama w sobie jest lekcją — zanim poprosisz o chleb, podnosisz wzrok.
- „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” — nie wstęp, lecz wyznanie. „Nasz”, nie „mój”: nawet odmawiana w pojedynkę, ta modlitwa jest modlitwą rodziny, nie klienta.
- „Niech się święci imię Twoje” — prośba, by Bóg był traktowany jak Bóg: w świecie, ale najpierw we mnie, w moim mówieniu o Nim i moich decyzjach.
- „Niech przyjdzie królestwo Twoje” — tęsknota za światem urządzonym po Bożemu. Prośba niewygodna, bo przyjście tego królestwa zwykle zaczyna się od zmian u proszącego.
- „Niech się spełni wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi” — zgoda wyprzedzająca: nie „niech będzie po mojemu”, lecz „niech będzie po Twojemu”, zanim jeszcze wiem, co to znaczy.
- „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” — jedyna prośba o rzecz materialną, i to w wymiarze jednego dnia. Nie spichlerz, nie zabezpieczenie na lata — chleb na dziś.
- „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” — jedyna prośba z warunkiem, który sami wypowiadamy. Mateusz dopowiada to wprost zaraz po modlitwie, w wersetach czternastym i piętnastym. Jeśli to miejsce Cię zatrzymuje, mamy osobny tekst o wersetach o przebaczeniu.
- „I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego” — prośba człowieka, który zna swoją kruchość: nie „dam radę”, lecz „nie wystawiaj mnie na próbę ponad siły i wyrwij od złego”.
Zaraz po modlitwie Łukasz dodaje przypowieść o przyjacielu kołaczącym o północy i zdanie, które jest najlepszym komentarzem do całości:
„I Ja wam mówię: proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otwarte.”
Jak modlić się Ojcze nasz powoli, słuchając?
Najprostszy sposób na odzyskanie tej modlitwy to zwolnić ją do granic możliwości. Oto przebieg na jakieś dziesięć minut:
- Posłuchaj całego fragmentu raz, bez zatrzymywania. U Mateusza to rozdział szósty, wersety od piątego do piętnastego — modlitwa razem ze swoim kontekstem: izdebką, skrytością i dopowiedzeniem o przebaczeniu.
- Wybierz jedną prośbę. Nie całą modlitwę — jedną prośbę, tę, która dziś zgrzyta albo ciągnie. Zwykle wiadomo od razu którą.
- Powtórz ją kilka razy, wolno, półgłosem. Przy „chleba naszego powszedniego” pomyśl, czym jest Twój chleb na dzisiaj. Przy „jako i my odpuszczamy” — komu dziś odpuszczasz.
- Odmów całość raz, własnym tempem. Po takim zatrzymaniu znane słowa brzmią inaczej — i o to chodzi.
Słuchanie pomaga tu z konkretnego powodu: nagranie nie pozwala prześlizgnąć się po tekście, który umiesz na pamięć. Głos idzie swoim tempem i wymawia każde słowo — także te, które przy samodzielnym odmawianiu dawno zniknęły. Jeśli taka modlitwa jednym fragmentem jest Ci bliska, jej pełniejszą formę opisujemy w przewodniku po lectio divina, a wersję na bardzo zajęty dzień — w tekście o pięciu minutach ciszy ze Słowem.
Dobre jest też proste ćwiczenie na tydzień: siedem próśb, siedem dni, jedna prośba dziennie. W niedzielę cała modlitwa — i zwykle brzmi wtedy tak, jakbyś słyszał ją pierwszy raz.
Jak brzmi ten przekład w nagraniu, możesz sprawdzić w darmowej próbce — bez zakładania konta.